iclinic.pl
  • arrow-right
  • Laptopyarrow-right
  • MacBook Pro 16 z M1 Pro i 32 GB RAM – dlaczego ten „stary” laptop wciąż bije na głowę większość nowych komputerów?

MacBook Pro 16 z M1 Pro i 32 GB RAM – dlaczego ten „stary” laptop wciąż bije na głowę większość nowych komputerów?

Eryk Głowacki

Eryk Głowacki

|

16 lutego 2026

MacBook Pro 16 z M1 Pro i 32 GB RAM – dlaczego ten „stary” laptop wciąż bije na głowę większość nowych komputerów?

Jest taki moment w życiu każdego użytkownika komputerów, kiedy orientuje się, że sprzęt, na którym pracuje, po prostu nie nadąża. Aplikacje ładują się wieczność, system zamiera przy większej liczbie otwartych okien, a wentylator hałasuje jak turbina odrzutowca przy banalnym eksportowaniu pliku PDF. Znam to uczucie. I znam też to drugie uczucie – kiedy przesiadasz się na laptopa, który po prostu działa. Bez lagów, bez szumu, bez czekania. MacBook Pro 16 z chipem M1 Pro dał mi dokładnie to doświadczenie.

Wiem, co teraz myślisz: „M1 Pro? Przecież to chip z 2021 roku. Mamy 2026, Apple wypuścił już M4.” I masz rację. Ale pozwól, że opowiem Ci, dlaczego ten „stary” procesor wciąż jest absolutnie wystarczający dla ogromnej większości profesjonalistów, dlaczego MacBook Pro A2485 z 32 GB RAM to jeden z najlepszych zakupów, jakie możesz zrobić w tej chwili, i dlaczego kupowanie najnowszego modelu nie zawsze ma sens.

Chip Apple M1 Pro – rewolucja, która się nie zestarzała

Żeby zrozumieć, dlaczego MacBook Pro z M1 Pro wciąż jest tak dobry, trzeba cofnąć się do momentu, kiedy Apple zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał. W 2020 roku firma z Cupertino ogłosiła, że porzuca procesory Intela na rzecz własnych chipów opartych na architekturze ARM. Świat technologiczny zareagował mieszanką podekscytowania i sceptycyzmu. Wielu ekspertów uważało, że Apple popełnia błąd.

A potem pojawił się M1. I nagle wszyscy zamilkli. Chip, który był energooszczędny jak procesor w telefonie, okazał się wydajniejszy od większości desktopowych procesorów Intela i AMD w typowych zadaniach. A rok później Apple poszedł o krok dalej i wypuścił M1 Pro – wersję stworzoną specjalnie z myślą o profesjonalistach.

M1 Pro to 10-rdzeniowy CPU (8 rdzeni wydajnościowych i 2 energooszczędne) połączony z 16-rdzeniowym GPU, silnikiem neuronowym z 16 rdzeniami i – co kluczowe – zunifikowaną pamięcią, która jest współdzielona między procesorem, kartą graficzną i silnikiem AI. To architektura fundamentalnie odmienna od tego, co oferuje Intel czy AMD, gdzie CPU, GPU i RAM to osobne komponenty komunikujące się przez magistralę. W chipach Apple wszystko jest na jednym krzemie, a przepustowość pamięci sięga 200 GB/s. Efekt? Błyskawiczny dostęp do danych, brak wąskich gardeł i wydajność, która potrafi zaskakiwać nawet w 2026 roku.

Czy M4 Pro jest szybszy? Oczywiście. Czy różnicę tę zauważysz w codziennej pracy? W większości przypadków – nie. M1 Pro jest wystarczająco wydajny, żeby przez kolejne kilka lat obsługiwać profesjonalne aplikacje bez jakichkolwiek kompromisów. A kosztuje ułamek ceny najnowszego modelu.

32 GB zunifikowanej pamięci RAM – dlaczego to zmienia zasady gry

W świecie laptopów z Windowsem 32 GB RAM to dużo, ale nie przesada. W świecie MacBooków 32 GB zunifikowanej pamięci to zupełnie inna historia – i to historia z happy endem.

Zunifikowana pamięć w chipach Apple oznacza, że te same 32 GB jest wykorzystywane jednocześnie przez procesor, kartę graficzną i silnik neuronowy. Nie ma tu rozdzielenia na „RAM systemowy” i „VRAM karty graficznej” jak w tradycyjnych komputerach. Kiedy montujesz wideo w Final Cut Pro, pamięć jest dynamicznie przydzielana tam, gdzie jest potrzebna – raz więcej dla GPU (renderowanie efektów), raz więcej dla CPU (przetwarzanie audio), raz więcej dla silnika neuronowego (automatyczna stabilizacja, rozpoznawanie obiektów).

W praktyce 32 GB zunifikowanego RAM-u w MacBooku odpowiada w przybliżeniu 48–64 GB tradycyjnej pamięci w laptopie z Windowsem, jeśli chodzi o komfort pracy. To nie jest marketing – to architektura. Dlatego MacBook Pro z M1 Pro i 32 GB pamięci potrafi jednocześnie obsługiwać projekt w Premiere Pro, kilkadziesiąt kart w Safari, Slacka, Figmę i Spotify bez cienia spowolnienia.

Dla fotografów, filmowców, programistów, projektantów UX/UI, muzyków pracujących w Logic Pro i każdego, kto potrzebuje dużo pamięci do kreatywnej pracy – to jest konfiguracja, która po prostu wystarczy. Na lata.

Ekran Liquid Retina XDR – najlepszy wyświetlacz, jaki widziałem w laptopie

I to nie jest przesada. Ekran w MacBooku Pro 16 A2485 to panel Liquid Retina XDR oparty na technologii Mini LED. Rozdzielczość 3456 x 2234 pikseli na 16,2 calach daje gęstość pikseli na poziomie 254 PPI – tekst jest tak ostry, że wygląda jakby był wydrukowany na papierze. Ale gęstość pikseli to dopiero początek.

Jasność standardowa to 1000 nitów. Jasność szczytowa przy treściach HDR – 1600 nitów. Kontrast – 1 000 000:1. Te liczby mogą niewiele mówić bez kontekstu, więc przełożę je na doświadczenie: kiedy oglądasz film w Dolby Vision na tym ekranie, ciemne sceny mają naprawdę głęboką czerń, a jasne elementy – jak słońce, eksplozje czy refleksy światła na wodzie – wręcz oślepiają. To jest ten sam poziom jakości, który znajdziesz w profesjonalnych monitorach do korekcji kolorów za kilkanaście tysięcy złotych.

Pokrycie gamutów kolorów: 100% DCI-P3, co jest standardem kinowym. Jeśli pracujesz z materiałami wideo, fotografią albo designem – kolory na tym ekranie są wierne, przewidywalne i kalibrowane fabrycznie. Nie potrzebujesz dodatkowej kalibracji, żeby ufać temu, co widzisz na ekranie. Dla wielu profesjonalistów to oznacza, że MacBook Pro może zastąpić zewnętrzny monitor referencyjny w terenie.

Technologia ProMotion zapewnia adaptacyjne odświeżanie od 24 do 120 Hz. Przy pracy biurowej ekran automatycznie obniża odświeżanie, oszczędzając baterię. Przy przewijaniu stron, animacjach i interakcjach z interfejsem – podnosi je do 120 Hz, co sprawia, że wszystko wygląda maszynowo gładko. To jedna z tych rzeczy, których nie doceniasz, dopóki nie przesiadasz się na ekran bez ProMotion. Wtedy nagle wszystko wydaje się toporne i powolne.

Bateria, która zmienia sposób, w jaki pracujesz

To jest chyba najbardziej niedoceniany aspekt MacBooków z chipami Apple Silicon. MacBook Pro 16 z M1 Pro ma akumulator o pojemności 99,6 Wh – to absolutne maksimum, jakie jest dopuszczane w laptopach zabieranych na pokład samolotu. I ten ogromny akumulator w połączeniu z energooszczędną architekturą ARM daje rezultaty, które są po prostu absurdalne.

W moich testach – typowa praca biurowa, przeglądanie internetu, edycja dokumentów, Slack, Spotify – osiągnąłem stabilne 14–16 godzin pracy na jednym ładowaniu. Czternaście godzin. Bez ładowarki. Mogłem wyjść rano z domu i wrócić wieczorem, intensywnie pracując przez cały dzień, i wciąż mieć kilkanaście procent baterii.

Przy cięższym obciążeniu – edycja wideo w Final Cut Pro, eksportowanie projektów, praca z dużymi plikami graficznymi – bateria trzyma 7–9 godzin. To wciąż fantastyczny wynik. Dla porównania: większość laptopów z Windowsem w tej klasie wydajności daje 4–6 godzin przy podobnym obciążeniu.

Ta długość pracy na baterii zmienia sposób, w jaki podchodzisz do mobilnej pracy. Przestajesz myśleć o gniazdkach, o noszeniu ładowarki, o szukaniu miejsca z prądem w kawiarni. Po prostu pracujesz. I to uczucie wolności od kabla jest – bez przesady – uzależniające. Po kilku tygodniach z tym MacBookiem zaczynasz traktować ładowanie laptopa jak ładowanie zegarka: robisz to raz na jakiś czas, kiedy sobie przypomnisz.

Cisza – pracujesz i nie słyszysz nic

To jest kolejna rzecz, do której się szybko przyzwyczajasz, ale którą natychmiast zauważasz, kiedy jej brakuje. MacBook Pro 16 z M1 Pro jest cichy. Naprawdę cichy. Przy typowej pracy biurowej wentylatory się nie włączają w ogóle. Zero. Kompletna cisza. Mógłbyś zapomnieć, że w środku są jakiekolwiek ruchome elementy.

Wentylatory uruchamiają się dopiero przy poważnym obciążeniu – renderowanie wideo, eksport dużego projektu, intensywne kompilowanie kodu. I nawet wtedy ich szum jest dyskretny, daleki od agresywnego wycia, które znasz z laptopów z Intelem. Po kilku minutach pracy wentylatory wracają do ciszy. To brzmi jak drobnostka, ale kiedy pracujesz w cichym otoczeniu – w bibliotece, w nocy w sypialni, w sali konferencyjnej – brak szumu wentylatora to luksus, do którego szybko się przyzwyczajasz.

Energooszczędna architektura ARM sprawia, że laptop nie tylko jest cichy, ale też chłodny w dotyku. Dolna część obudowy nagrzewa się minimalnie nawet pod obciążeniem. Możesz trzymać go na kolanach godzinami bez dyskomfortu. To coś, co użytkownicy laptopów z procesorami Intela i7 czy i9 mogą tylko pomarzyć.

MacOS Sequoia – system, który po prostu nie przeszkadza

Model A2485 sprzedawany z systemem macOS Sequoia to najnowsza wersja systemu operacyjnego Apple, która przynosi między innymi wsparcie dla Apple Intelligence – zestawu funkcji AI wbudowanych w system. Podsumowanie tekstu, generowanie odpowiedzi, inteligentne wyszukiwanie – to wszystko działa natywnie na procesorze M1 Pro, bez konieczności wysyłania danych do chmury.

Ale pomijając nowości, macOS sam w sobie jest argumentem za MacBookiem. System jest zoptymalizowany do jednego cala pod konkretny sprzęt Apple, co daje efekty, które są niemożliwe do osiągnięcia w świecie Windowsa, gdzie jeden system musi działać na tysiącach różnych konfiguracji. Animacje są płynne, aplikacje otwierają się natychmiast, zarządzanie pamięcią jest genialnie efektywne, a stabilność systemu – legendarna. Jeśli kiedykolwiek miałeś BSOD na Windowsie, wiesz o czym mówię.

Integracja z ekosystemem Apple to kolejny bonus. Masz iPhone'a? AirDrop, Handoff, Sidecar (iPad jako drugi ekran), kopiowanie między urządzeniami, odbieranie telefonów i SMS-ów na MacBooku. To nie są pojedyncze funkcje – to ekosystem, który sprawia, że Twoje urządzenia współpracują ze sobą bezszwowo. Raz się do tego przyzwyczaisz i nie wyobrażasz sobie powrotu.

Porty, które wreszcie wróciły – i slot na kartę SD, którego tak brakowało

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych posunięć Apple był model MacBooka Pro z 2016 roku, który miał wyłącznie porty USB-C. Żadnego HDMI, żadnego slotu na karty SD, żadnego MagSafe. Użytkownicy byli wściekli – i słusznie. Apple posłuchał i w modelu A2485 z 2021 roku przywrócił to, czego brakowało.

Na pokładzie mamy trzy porty Thunderbolt 4 (USB-C), port HDMI 2.0, slot na karty SD w pełnym rozmiarze, złącze audio 3,5 mm z zaawansowaną obsługą słuchawek o wysokiej impedancji i – co najważniejsze – MagSafe 3, czyli magnetyczne złącze ładowania. MagSafe to genialne rozwiązanie: jeśli ktoś nadepnie na kabel, magnes się odpina zamiast zrzucać laptopa ze stołu. Proste, ale życiowe.

Thunderbolt 4 to przepustowość do 40 Gb/s, obsługa zewnętrznych monitorów, stacji dokujących i szybkich dysków. Slot SD to ratunek dla fotografów i filmowców, którzy nie muszą już nosić ze sobą adaptera. HDMI pozwala podłączyć się do projektora lub telewizora bez przejściówki. W końcu laptop Pro, który ma porty godne nazwy Pro.

Jakość wykonania – aluminium, które przetrwa lata

Obudowa MacBooka Pro 16 jest wyfrezowana z jednego bloku aluminium. To nie są skręcone ze sobą kawałki plastiku i metalu – to monolityczna konstrukcja, która jest sztywna, trwała i elegancka. Po kilku latach użytkowania MacBooki wyglądają nadal świetnie, co ma znaczenie zarówno estetyczne, jak i praktyczne (wyższa wartość odsprzedaży).

Klawiatura to pełnowymiarowy układ z przywróconymi klawiszami funkcyjnymi w pełnej wysokości (żegnaj, Touch Bar, nikt za Tobą nie tęskni). Skok klawiszy jest przyjemny, mechanizm nożycowy jest trwały i cichy. Touch ID w prawym górnym rogu pozwala odblokować laptopa, zatwierdzać płatności i logować się do aplikacji jednym dotknięciem. Trackpad Force Touch to nadal najlepszy touchpad w branży – ogromny, precyzyjny i z wyczuwalnym klikiem haptycznym na całej powierzchni.

Głośniki zasługują na osobne zdanie. System sześcio-głośnikowy z subwooferami i obsługą Dolby Atmos w tym MacBooku brzmi tak dobrze, że możesz spokojnie zrezygnować z zewnętrznego głośnika Bluetooth. Muzyka ma głębię, filmy – przestrzenność, a podcasty brzmią naturalnie i czysto. To najlepszy system audio w laptopie, jaki kiedykolwiek słyszałem.

Czy M1 Pro wystarczy w 2026 roku? Szczera odpowiedź

To pytanie słyszę najczęściej, kiedy ktoś rozważa zakup tego modelu. I rozumiem obawy – chip ma ponad cztery lata, Apple wypuścił w tym czasie M2, M3 i M4 w różnych wariantach. Czy M1 Pro nie jest już przestarzały?

Krótka odpowiedź: nie. Dłuższa odpowiedź: to zależy od tego, co robisz, ale dla 95% profesjonalnych użytkowników M1 Pro jest w 2026 roku absolutnie wystarczający.

Jeśli pracujesz z tekstem, kodem, arkuszami, prezentacjami, komunikatorami, pocztą i przeglądarką – M1 Pro to rakieta, której mocy nie wykorzystasz nawet w połowie. Jeśli montujesz wideo w 4K w Final Cut Pro lub Premiere – M1 Pro radzi sobie znakomicie, timeline jest płynny, eksport szybki. Jeśli pracujesz z fotografią w Lightroomie lub Capture One – działa wyśmienicie. Jeśli projektujesz w Figmie, Sketch lub Adobe XD – bez problemu. Jeśli programujesz w Xcode, VS Code lub IntelliJ – kompilacja jest błyskawiczna.

Kiedy M1 Pro zaczyna się pocić? Przy renderowaniu złożonych scen 3D w Blenderze (tu M4 Max jest wyraźnie szybszy), przy pracy z materiałem 8K RAW w DaVinci Resolve (tu każdy dodatkowy rdzeń GPU się liczy) i przy trenowaniu modeli machine learning (tu M4 z nowszym silnikiem neuronowym ma przewagę). Ale jeśli to nie jest Twój codzienny scenariusz – M1 Pro będzie Ci służył jeszcze przez kilka dobrych lat.

Apple zapewnia wsparcie software'owe dla chipów M1 przez długi czas. macOS Sequoia działa na M1 bez problemu, a kolejne wersje systemu prawdopodobnie też będą. Apple Intelligence również wspiera procesory od M1 w górę. Twój laptop nie stanie się nagle przestarzały, bo wyszła nowa generacja chipu.

Dlaczego używany MacBook Pro to jeden z najlepszych zakupów w 2026 roku

Okej, pora porozmawiać o pieniądzach. Nowy MacBook Pro 16 z M4 Pro, 32 GB RAM i 512 GB SSD kosztuje w Apple Store ponad 13 000 zł. To poważna kwota. Za MacBooka Pro 16 z M1 Pro i dokładnie tą samą ilością pamięci zapłacisz w sprawdzonym sklepie ułamek tej ceny. A w codziennym użytkowaniu różnica w wydajności między tymi dwoma maszynami jest – dla większości ludzi – niezauważalna.

MacBooki Pro są legendarne pod względem trwałości. Aluminiowa obudowa praktycznie się nie zużywa, ekran Retina XDR nie traci parametrów z upływem czasu, a baterie w chipach Apple Silicon degradują się wolniej niż w laptopach z procesorami x86 (bo system zarządzania energią jest bardziej inteligentny). MacBook Pro kupiony jako powystawowy czy poleasingowy, po profesjonalnym sprawdzeniu i przygotowaniu, może wyglądać i działać jak nowy.

Jeśli szukasz konkretnego modelu – MacBook Pro 16 A2485 z M1 Pro, 32 GB RAM i ekranem Liquid Retina XDR dostępny jest w AG.pl z 12-miesięczną gwarancją i systemem macOS Sequoia. To konfiguracja, którą polecam każdemu, kto potrzebuje profesjonalnego narzędzia pracy bez przepłacania za najnowszą generację chipu.

MacBook Air czy MacBook Pro – który wybrać?

To pytanie pojawia się bardzo często, więc poświęćmy mu chwilę. MacBook Air to świetny laptop – lekki, cichy (nie ma wentylatorów!), z doskonałą baterią. Ale jest przeznaczony do lżejszych zastosowań. Jeśli Twoja praca to głównie przeglądarka, poczta, dokumenty i komunikatory – Air wystarczy i będzie przyjemniejszy w noszeniu.

Ale jeśli Twoja praca obejmuje cokolwiek bardziej wymagającego – edycja wideo, obróbka dużych plików graficznych, kompilacja kodu, praca z dużymi bazami danych, jednoczesne uruchamianie wielu aplikacji profesjonalnych – MacBook Pro jest jedynym sensownym wyborem. Aktywne chłodzenie pozwala chipowi M1 Pro pracować na pełnych obrotach przez dłuższy czas bez throttlingu. 32 GB RAM-u daje zapas, którego Air w tej konfiguracji nie oferuje. Ekran XDR z Mini LED jest w zupełnie innej lidze niż panel w Airze.

I tu jest 16-calowy ekran, który dla wielu profesjonalistów jest decydujący – więcej przestrzeni roboczej to mniej przełączania między oknami i większy komfort przy długich sesjach. Jeśli zastanawiasz się, który model Apple jest dla Ciebie odpowiedni, warto przejrzeć pełną ofertę MacBooków Pro i Air – porównanie konfiguracji i cen pomoże podjąć świadomą decyzję.

Gdzie kupić MacBooka Pro, żeby nie przepłacić?

Apple ma specyficzną politykę cenową – nowe produkty kosztują tyle samo praktycznie wszędzie. Autoryzowani sprzedawcy nie mają dużego pola do manewru, a rabaty na nowe MacBooki to rzadkość. Dlatego rynek urządzeń powystawowych i poleasingowych jest tak atrakcyjny – to jedyny sposób, żeby kupić MacBooka Pro w topowej konfiguracji za cenę, która nie wymaga kredytu hipotecznego.

Ważne jest jednak, żeby kupować od sprawdzonego sprzedawcy. Każdy MacBook powinien być dokładnie przetestowany, wyczyszczony, mieć świeżo zainstalowany system i objęty gwarancją. Ja polecam AG.pl – sklep specjalizujący się w laptopach Apple i Dell, gdzie każde urządzenie przechodzi profesjonalne przygotowanie i jest objęte 12-miesięczną gwarancją. Szybka wysyłka, fachowa obsługa i uczciwe ceny – to trzy rzeczy, na które możesz tam liczyć.

W AG.pl znajdziesz nie tylko MacBooki, ale też monitory, klawiatury, myszki i stacje dokujące – wszystko, czego potrzebujesz, żeby zbudować kompletne stanowisko pracy wokół swojego nowego laptopa.

Podsumowanie – komu polecam MacBooka Pro 16 z M1 Pro?

Każdemu, kto potrzebuje profesjonalnego narzędzia do kreatywnej pracy i nie chce przepłacać za najnowszą generację procesora, która daje marginalne różnice w codziennym użytkowaniu. Każdemu, kto ceni sobie fenomenalny ekran, całodniową baterię, ciszę pracy i jakość wykonania na najwyższym poziomie. Każdemu, kto rozumie, że smart zakup to nie zawsze zakup najnowszego modelu – czasem to zakup sprawdzonego, doskonałego sprzętu w atrakcyjnej cenie.

MacBook Pro 16 A2485 z chipem M1 Pro i 32 GB zunifikowanej pamięci to laptop, który będzie Ci służył latami. Ekran Liquid Retina XDR, na którym kolory wyglądają tak, jak powinny. Bateria, która pozwala zapomnieć o ładowarce. Procesor, który nie zwalnia nawet przy wymagających zadaniach. System macOS, który po prostu działa. I aluminiowa obudowa, która po latach użytkowania wciąż wygląda świetnie.

Jeśli szukasz laptopa, który jest inwestycją w jakość i komfort pracy – a nie corocznym wydatkiem na najnowszy model – ten MacBook Pro jest jednym z najlepszych wyborów, jakich możesz dokonać w 2026 roku. Sprawdź, przekonaj się, przetestuj. I bądź przygotowany na to, że po przesiadce na tego MacBooka ciężko będzie wrócić do czegokolwiek innego.

Tagi:

macbook pro 16 z m1 pro i 32 gb ram

Udostępnij artykuł

Autor Eryk Głowacki
Eryk Głowacki
Nazywam się Eryk Głowacki i od ponad pięciu lat angażuję się w analizę oraz pisanie na temat nowoczesnych technologii. Moje doświadczenie jako analityk branżowy pozwala mi na dogłębne zrozumienie dynamicznie zmieniającego się rynku technologicznego, co sprawia, że mogę dostarczać czytelnikom rzetelne i wartościowe informacje. Specjalizuję się w obszarach takich jak innowacje technologiczne, trendy w branży IT oraz wpływ technologii na codzienne życie. Moim celem jest uproszczenie skomplikowanych zagadnień, aby każdy mógł z łatwością zrozumieć istotne zmiany i ich potencjalne konsekwencje. Zawsze stawiam na obiektywną analizę i dokładne sprawdzanie faktów, co pozwala mi budować zaufanie wśród moich czytelników. Dążę do tego, aby dostarczać aktualne i precyzyjne informacje, które pomogą w podejmowaniu świadomych decyzji w świecie technologii.

Napisz komentarz

MacBook Pro 16 z M1 Pro i 32 GB RAM – dlaczego ten „stary” laptop wciąż bije na głowę większość nowych komputerów?